Ostatnia lwica
Tej nocy Nari obudził wielki harmider. Wszyscy krzyczeli i biegali w różne strony. Napad! W nocy! Młoda lwica zerwała się na równe nogi. Jej ojciec, król Otro walczył z brązową lwicą. Nari podbiegła do niego i uderzyła napastniczkę. Razem udało im się ją powalić. Jednak złych lwów i hien było znacznie więcej. Król zrozumiał, że nie wygrają tej bitwy. Kolejni obrońcy stada zginęli. - Tato, co teraz? - zapytała księżniczka. Była gotowa walczyć. Jednak Otro nie chciał, by stała jej się krzywda.
- Choć, szybko! -
zawołał i pociągnął ją za sobą. Weszli do ukrytego przejścia w jaskini.
- Posłuchaj mnie. - powiedział król. - Pójdziesz tym tunelem. Powinien doprowadzić cię poza Lwią Ziemię. - A co z tobą? -
- Ja... Poradzę sobie. Idź już. - Otro przytulił Nari, po czym odwrócił się i wybiegł z tunelu. Lwica przez chwilę patrzyła jak jej ojciec walczy z wrogami. Po chwili ze smutkiem ruszyła jaskinią. Gdy wyszła na powierzchnię była już poza granicą. Jeszcze raz spojrzała w kierunku Lwiej Ziemi kiedyś pięknej i zielonej, teraz całkiem zniszczonej. Nagle pobiegła przed siebie, Chciała się jak najszybciej oddalić od tego widoku. I tak ostatnia księżniczka opuściła swoje królestwo. Ale nie był to koniec. Prawdę mówiąc tylko nowy początek. Bo Nari poznała pewnego lwa i miała dzieci, które później również miały dzieci. I żyły na własnej ziemi opowiadając legendy o Simbie, który dzięki magii piorunów pokonał Czarnego Lwa który chciał zniszczyć Lwią Ziemię.

Supcio rozdział. Nie mogłam wcześniej komentować ponieważ nie miałam internetu
OdpowiedzUsuń